czwartek, 25 lutego 2016

25.02.2016
          Dzień dobry wieczór ;)
   Ehh... Szkoła, szkoła i jeszcze raz szkoła! No ale znalazłam czas na dłuuugi pragraf. Mam nadzieje, że wam się spodoba ;) A i sorki za błędy. Ale to było tak długie, że aż mi się nie chce tego wszystkiego poprawiać ;) A teraz żegnam bo muszę dać wakacje moim raczkom.

Dzień 5
   Nieśmiało próbujesz dotknąć piekną istotę.  Pytasz z niedowierzanie "Ty istniejesz na prawdę?" Dotykasz nieopisywalnie delikatną skórę. Zrobiło ci sie gorąco. "Tak jestem prawdziwa." Zachichotała cicho. Odskakujesz od niej jak poparzony. "Kim jest Gale?" pytasz z zazdrosna nutą. "Ahh.. Gale.. Najszybsza istota latajaca tej ery. Straszny samotnik. Tylko mi nie mów, że jestes zazdrosny." chichocze. "Chciałbym wiedzieć o Tobie chociaż w połowie tyle co Gale. Jesteś bardzo tajemnicza i mówisz zagadkami... Czy my się kiedyś nie spotkaliśmy?"- pytasz się Rose."I to pewnie nie raz..." odpowiada, puszczając ci oko. "Gdzie i kiedy ? Nie przypominam sobie." Słyszysz meoldyjny śmiech. "Ty nie ale za to ja tak. I to doskonale"-oznajmia. "Czy to ja jestem mężczyzną którego szukasz dla Gale`a ?" Przez moment westchnęła."Tak szukałam ciebie.Ale nie dla Gale'a.Tylko dla kogoś innego..."- mówi patrząc sie w dal. Drżysz ze strachu. 'Co tu się dzieje?"-pytasz się drżącym głosem. "Dzieje sie wiele. Ale zanim sie dowiesz to sie uspokuj"- mówi wyjątkowo spokojnym tonem. 'Myslisz, że to takie łatwe?!"- podnosisz lekko głos. Czujesz musnięcie delikatnej dłoni na szyji. Łapiesz ja i przyciskasz do swojego policzka. Jest kojaco ciepła. Kobieta z gracją staje za tobą. Czujesz jej ciepły oddech i drugą dłon masującą twoje ramie. Przesuwasz jej dłoń delikatnie na usta, całujesz ją. "No, no odwazny jesteś."-słyszysz ciche mrukniecie przy uchu. Szybko sie odwracasz. Pewnie łapiesz ja w talii i przyciągasz do siebie. "Jesli mnie szukałaś, proszę oto jestem." Słyszysz śmiech. "Nie wiedziałam, że jesteś taki uroczy. Jakbym to wiedziała na pewno zaczęłabym ciebie szukać o wiele wcześniej" "Mówiłaś że Gale jest najszybszą latającą istotą... Czy ty też potrafisz latać ?"- pyatsz się z zaciekawieniem. "Niestety, nie...Ale bardzo bym chciała" Czujesz jak kładzie ci głowę na ramieniu. Głaszczesz delikatnie jej kruczoczarne włosy i szepczesz do ucha: "Rose, jestem tutaj, nie musisz się już o nic martwić. Znalazłaś mnie, nie uciekam, jestem przy Tobie. Teraz możesz mi już wszystko powiedzieć." "No, no mój ty Romeo. Czy przypadkiem nie za bardzo się spieszysz? Tego jest tak wiele, że nie byłbyś wstanie to wszystko ogarnąć. Po za tym muszę się odnaleźć w tym świecie najpierw. Wciąż się gubię. A przecież nie mogę przez cały czas żyć wśród drzew." Wzdycha cicho. "Znowu mówisz zagadkami. A ja chciałbym Cię lepiej poznać. Wiedzieć kim jesteś. Co tu robisz i przede wszystkim, dlaczego wybrałaś mnie? Czy zdajesz sobie sprawę z tego że jesteś nieziemsko piękna? Sama Twoja obecność powoduje że jest mi gorąco i pragnę Twojego dotyku.. Ale wybacz nie chciałem Cię urazić" Odsuwasz się od niej. Chichocze cichutko. I.... czujesz delikatne usta na policzku. Toniesz w zapachu róży i fiołków. "Jesteś bardzo uroczy. Lecz nie mogę odpowiedzieć, czemu akurat ty. To nie ja wybierałam. Ale masz mi pomóc w odnalezieniu kilku ważnych osób dla naszego świata." Od zapachu i pocałunku aż zakręciło ci się w głowie. Zajęło ci chwilę aby wrócić do siebie. Lekko przytomnym glosem mówię : "Z wielką chęcią Ci pomogę, chociaż nie mam pojęcia czym, ani tym bardziej gdzie, jest Twój świat. Jestem do Twoich usług, znajdźmy te ważne osoby.... Przepraszam, gdzie moje maniery, nawet się nie przedstawiłem.. ale Ty zapewne i tak znasz juz moje imię"- po chwili dodajesz zmieszany. "Opowiedz mi o sobie. Nie jestem wszechwiedzacą. Wiem tyle ile zdążyłam zauważyć, że jesteś wyjątkowo uroczym i przystojnym facetem. Jesteś też odważny a to się liczy."- mówi z usmiechem. "Nie jestem nikim niezwykłym. Ale miło mi że za takiego mnie uważasz. Mam na imię Gabriel. Jestem malarzem i poetą. Może już widziałaś moje obrazy? Może słyszałaś czytałaś moje wiersze? Nie jestem sławny, ani bogaty. Nie czuję się nikim ważnym.. Właściwie to nie czułem się, do teraz."- oznajmiasz nieśmiało. "Uwielbiam sztukę. Sama szkicuje naturę. Mam mnóstwo szkiców roślin i istot z mojego świata. Dlaczego czujesz się dopiero teraz wyjątkowy? Każdy jest wyjątkowy na swój sposób. A malarze i poeci zwłaszcza. Maja piękna, artystyczna duszę."  "Zawsze uważałem że to co robię nie ma większego znaczenia. Że nie uda mi się zmienić świata. Wiem że to młodzieńcze , naiwne ideały, ale kierowałem się nimi przez dłuższy czas. W ostatnich miesiącach coraz bardziej wypełniała mnie pustka i niemoc. Wiedziałem że czegoś mi brakuje.. Teraz już wiem czego (patrzysz sugestywnie w jej oczy). Może nie uda mi się naprawić i uratować mojego świata... Ale może uda nam się pomóc Twoim ludziom." Widzisz jak zaczyna powoli podchodzić do ciebie. "To bardzo dobrze, że chcesz mi pomóc. Nie znam twojego świata. I trochę się go boje..." "Nie masz się czego bać. Będę Twoim przewodnikiem. Najpierw trzeba Ci znaleźć dach nad głową. Wszystkiego Cię nauczę."-  wyciągasz rękę w jej kierunku. Chwyta ją w delikatnym uścisku. Jakby motyl wylądował ci na dłoni. Uśmiecha się do ciebie."Dziękuję ci za to, że chcesz mi pomóc." Delikatnie trzymasz jej rękę , aby przypadkiem nie spłoszyć ponownie tak pięknego motyla który uraczył ciebie swoim dotykiem. "Chodźmy najpierw do mnie, Czy ty potrzebujesz snu i jedzenia?" "Tak. Nie jestem zjawą mówiłam ci o tym."-oznajmia z usmiechem. "Więc chodźmy coś zjeść. Na pewno jesteś głodna. Prześpisz się u mnie w łóżku. Skoro cały czas żyłaś w lesie musisz być bardzo zmęczona. Później znajdziemy Ci bardziej przytulny kąt. Jak długo planujesz zostać w naszym świecie?" "Dopóki nie znajdę moich towarzyszy. Są teraz normalnymi ludźmi i nic nie pamiętają. Nie wiem ile zajmie mi przekonywanie ich do tego by poszli za mną. Musza to zrobić dobrowolnie."- wzdycha cicho. "Czy ja.. .jestem jednym z nich ?"  "O tym się przekonamy wkrótce. Może się okazać że będziesz tym wyjątkowym gościem w moim świecie."- puszcza ci oko. "Znowu mówisz zagadkami.. Chyba będę musiał do tego przywyknąć. (Cały czas prowadzisz ją w kierunku domu) Czego zdążyłaś się dowiedzieć o naszym świecie ? Wiesz że w naszym świecie nie ma... to znaczy nie było magii. Tutaj rzeczywistośc jest szara i nieciekawa."- odpowiadasz lekko się usmiechając. "I wybacz jeśli mówię niezrozumiale. Północne spotkania przy fontannie nie są dla mnie codziennością. Plącze mi się jezyk, to pewnie przez ciebie." "Schlebia mi to."-oznajmiła usmiechając sie uroczo. Wiem że macie prace, pieniądze..." "Tak pieniądze... O tym lepiej żebyś się dowiedziała w ostatniej kolejności...Próbowałaś naszego jedzenia?" "Nie.."- odpowiada ci nieśmiale. "W takim wypadku zapraszam Cię na Ravioli ze szpinakiem i riccotą - na pewno Ci posmakuje. Ugotuje Ci kolacje. Co Wy jecie w swoim świecie?" "My jemy na przykład szafirowe łososie w ziołach z gór smoczych.Wiem, wiem.Dla ciebie to abstrakcja"- oznajmia z uśmiechem."Brzmi równie nieprawdopodobnie co pysznie. Mam nadzieję że następnym razem to ja będę gościem w Twoim domu i przyrządzisz mi najlepsze szafirowe łososie pod słońcem"- mówisz z usmiechem(W międzyczasie dochodzicie do domu) Otwierasz jej drzwi kluczem i zapraszasz szerokim gestem do środka. Wchodzi delikatnie i z gracją do środka. Rozgląda się po pomieszczeniach z zaciekawieniem. "Poznaj mojego psa. Spokojnie nic ci nie zrobi. Wabi sie Pluto. Czy wy trzymacie u siebie w świecie jakieś zwierzatka domowe jako towarzyszy ?" "U nas są nawet osoby które potrafią sie zmieniać w takie stworzenia jak Pluto." "A może Pluto to jeden z Twoich towarzyszy ?Pluto - poznajesz Rose ?"- pytasz sie żartobliwie."Nie no na pewno nie."- mówi chichocząc. Zauważasz, że Pluto zaczyna się łasić do jej płaszcza. Zdejmuje go A pod nim  skrywa się piękne i delikatne kobiece ciało. W tym momencie robisz się czerwony jak cegła i zaczynasz się jąkać."Po-po-pozwól że-że od-od-od wieszę Tw-tw-twój płpłpłaszcz." Uśmiecha się i daje ci płaszcz. "Ro-rozejrzyj się się po-po mieszkaniu. (Powoli wracasz do siebie) Po południowej stronie znajduje się moje małe studio - znajdziesz tam niektóre moje obrazy." Gdy odchodzi odprowadzasz ją rozmarzonym wzrokiem. Znika w kuchni. Kiedy do niej wchodzisz widzisz jak przegląda przyprawy i dodatki kuchenne."Oprowadzę Cię później, teraz czas na bardziej materialne potrzeby, duchowymi zajmiemy się później. Chodź popatrzysz jak u nas robi się jedzenie. (Zabierasz się do roboty. Wyjmujesz mąkę wodę i jajka i mieszasz.) Widzisz to jest ciasto z którego robimy ravioli - trzeba je teraz trochę ugnieść. Spróbujesz ?" "Jasne."  Podchodzi do ciebie. Przez moment muskając twoje ręce. Łapiesz ją za dłonie i kieruje do miski z ciastem, następnie razem ugniatacie masę aż robi się trochę bardziej twarda i nie lepi się już do dłoni. Następnie bierzesz wałek i trzymając ją za dłonie pokazujesz "Teraz musimy je rozwałkować - a później ulepimy z niego ravioli - czyli małe poduszeczki" Widzisz jak z gracją wykonuje to co jej pokazujesz niemal identycznie. Już skończyliście przygotowania. Widzisz, że jest bardzo utalentowana kucharką. "Może chcesz skorzystać z łazienki? Pewnie długo siedziałaś w tym lesie i na pewno lepiej sie poczujesz kiedy zrobisz sobie kąpiel."Tak, z wielka checia się ogarnę." "A masz jakieś ubrania na zmianę ze sobą? Nie widziałem żebyś miała coś ze sobą.."- oznajmiasz niesmiale." Ahh.. Dziękuje, że mi przypomniałeś. Oczywiscie, że mam ze sobą ubranie zapasowe." Podchodzi do wieszka z peleryna. Okazuje sie, że w wewnetrznej stronie płaszcza jest ukryta kieszonka z złożonym, białym pakunkiem. Oprócz  niego jeszcze wyjęła czerwono-złotą czszczotkę do włosów z wygrawerowanym lisem o dziewięciu ogonach." No dobrze teraz mozesz mi wskazac gdzie jest łazienka. I spokojnie dam sobie radę sama. Z tego co wiem to nie ma stanowczej róźnicy pomiędzy naszymi a waszymi łazienkami"- mówi, śmiejac sie przez moment. Zarumieniony prowadzisz ja do łazienki. "Przyszykuje kolacje a w tym czasie ty się przyszykuj. Nie musisz sie spieszyć."- dodajesz szubko i równie prędko wychodzisz. Wykozystujesz czas na nakrycie stołu białym obrusem. Wyjmujesz najładniejsza zastawe w róże i wychodzisz do ogrodu. Często narzekałeę ,że róże twojej sąsiadki bez przerwy rozrastaja się po twojej stronie podwórka. Teraz w duchu dziekujesz sobie za to że ich nie ściąłeś. Bierzesz jedną. W pracowni znajdujesz kawałek czerwonej wstążki. Kładziesz ja Przy miejscu dla Rose. Szybko przebierasz się w ładniejsze ubranie. Kiedy wchodzi do pokoju jest ubrana:

 


Ledwo co udało ci sie nie zemdleć na ten widok. Z zachwytem spojżała na stól. "Ale pieknie to wygląda. Aż nie chce się nic z tąd ruszać. Chociaż potrafa pachnie kusząco." Spojrzała na ciebie." Ty tez wyglądasz świetnie. A nawet i lepiej."-puszcza ci oko. "Nie tak pieknie jak ty."- stywierdzasz patrząc na jej wręcz idealne proporcje ciała. I jej długie nogi.. "To może zacznijmy juz jeść, głodna jestem."- obudziła cię z stanu rozmarzenia. "Ja w też."- odpowiedziałes szybko. Odsunałeś krzesło przed Rose. Z uoczym uśmiechem usiadła za stołem. Kiedy juz zająłęś miejsce koło niej. Jedząc od czasu, do czasu spoglądałeś w strone kobiety. Z nienagannymi manierami i gracją jadła ravioli. Nie mogłeś oderwać od niej wzroku. Ale w momętach gdy spogladała na ciebie, szybko przenosiłes wzrok na talerz. "Pyszne rzeczy gotujecie, albo ty jestes bardzo dobrym kucharzem."- stwierdziła. "Wydaje mi sie, że zasmakowała ci po prostu nasza kuchnia. Ze mnie nie najlepszy kucharz.."- odparłeś. "Oh. Nie powinieneś mieć tak niskiej samooceny o sobie." Po dłuższej rozmowie kolacja oficjalnie dobiegła końca. Rose w stała z miejsca z różą. Również odeszłes od stołu. Podeszła do ciebie z kwiatem w ręku. "Dziekuję ci za to że tak dla mnie sie starasz. Choc na to w ogóle nie zasłużyłam.." Połorzyłeś jej palec na ustach. "A mi sie wydaje, że takiej pieknosci sie nie odmawia. A teraz chodź pokarzę ci gdzie będziesz spać." Wziałeś ja za ręke i zaprowadziłeś ją do swojego pokoju." Proszę tutaj bedziesz przez pewien czas spać. Ja posprzątam po kolacji." "Ja ci z chęcią pomogę. Prosze daj mi choc w małym stopniu odwdzięczyć"- poprosiła posyłając błagalne spojrzenie, któremu nie mogłes sie oprzeć. We dwójkę po skończeniu pracy poszliście spać. Ty rozłozyłes sobię tapczan w pracowni. Przy okazji ogarniając panujący tu bałagan. W nocy, coś cię wyrwało ze snu. Szybko zerwałeś sie  do pozycji siedzącej. Zobaczyłeś w ciemnosciach, że to Rose. "Przepraszam, nie chciałam ciebie wystraszyć. Miałam zły sen. I boje sie teraz bys sama..."- Spojrzała na ciebie smutnym wzrokiem.

niedziela, 21 lutego 2016

Dobry wieczór :)
     Dziś miałam straaasznie mało chęci do pisania ALE koniec, końców zebrałam się do napisania kolejnego paragrafu. Teraz przybiera on inną formę. Mam nadzieje, że tą lepszą. :)

Dzień 4
     Ciekawość bierze nad tobą górę. Idziesz w wskazane miejsce. Kiedy jesteś przy fontannie. Zauważasz... Całe nic. Jest północ i nic się nie dzieje. Po pewnym czasie kiedy już masz zamiar odejść za drzewem widzisz czerwony płaszcz. Zaczyna do ciebie się zbliżać płynnym ruchem. 
"Witaj. Ciesze się, że na mnie poczekałeś... Z przyczyn losowych nie mogłam zjawić się punktualnie"-słyszysz w swojej głowie kobiecy, delikatny głos. Kiedy płaszcz się do ciebie zbliżył wyczuwasz zapach fiołków i róż." Już się bałam, że ciebie tu nie spotkam."-oznajmił głos w twojej głowie. Z pod peleryny wyłaniają się ręce, które zdejmują kaptur. A pod nim... Chyba najpiękniejsza kobieta jaka widziałeś. Ma czarne włosy, błękitne, hipnotyzujące oczy i skórę delikatna i białą jak śnieg. Uśmiecha się lekko. " Kim jesteś?"-pytasz się postaci. "Jestem Rose. Czytałeś cały list, prawda?"-pyta się spoglądając prosto w twoje oczy. Przytakujesz głową. Nie wiesz czemu, ale masz problemy z wypowiedzeniem nawet słowa kiedy się na ciebie patrzy."Masz do mnie jakieś pytania? Z chęcią odpowiem na nie. Kiedy mnie lepiej poznasz ja z chęcią dowiem się czegoś o tobie. Na przykład: Czym się zajmujesz? Jakie masz hobby? Czy lubisz fantastykę? Co robisz w wolnej chwili? Tak na dobry początek..."-oznajmia ci, pod koniec cicho chichocząc i puszczając ci oko. Czujesz jak na twojej twarzy pojawia się rumieniec.

Ten paragraf ma "opcje" wolnego wyboru. Napisz pytania do postaci. Chce przetestować  jak wyjdzie taka opcja w paragrafie. I sorki za krótszy paragraf, ale czasem lepiej nie przesadzać z tekstem i opisami :)
 
Ilustracja:(Nie dokończona)


sobota, 20 lutego 2016

20.02.2016
            Dobry wieczór :)
     Po dniowej przerwie daje wam kolejna część mojej historii przygotowanej dla mojego znajomego. Miłego czytania i wyłapywania błędów ;)
PS: Błędy w liście są celowe.

Dzień 3
    Stoisz przez moment patrząc jak majaczy pomiędzy drzewa. Zanika stopniowo aż kompletnie już niknie z pola widzenia. Porzuciłeś pomysł podążania za tym. Podszedłeś do kamiennego kręgu. Coś cie zaniepokoiło. Zaczynasz słyszeć coraz głośniej dziwne szepty! Mówią w języku którego nigdy nie słyszałeś. Podchodzisz bliżej. Zaczynasz czuć dziwne ciepło i mrowienie w palcach. Z każdym krokiem przechodzi na kolejne partie ciała aż w końcu to uczucie ogarnęło ciebie całego. Wchodząc do kręgu eteryczne mgiełka zaczyna się wokół ciebie oplatać. Czujesz się... dziwnie. Jakby ci ubyło kilka lat. Mgiełka jest chłodna i przynosi twojej skórze ukojenie, ponieważ uczucie ciepła które odczuwałeś wchodząc , nasiliło się. Podnosisz list. Jest ciepły. Pachnie fiołkami i różami. Wracasz do domu. Kiedy opuściłeś polankę wszelkie bodźce które odczuwałeś na niej ,znikły. A kamienie straciły eteryczny blask. Powrót okazuje się bardzo prosty. Ogniki, jak dotąd lewitujące nad trawą, ułożyły ci dróżkę prowadzącą prosto do domu. Kiedy wchodzisz do domu jest 23:00. Bierzesz prysznic i zajmujesz się czytaniem listu. Kiedy go otwierasz widzisz nadpalony, żółty papier a na nim napisane, prawdopodobnie piórem, pięknie lekko pochylone słowa.
         16 Dzień wiosny roku 90
                    Mój kochany
   Nie ma Cię już 11 dni. Tęsknię za Tobą. Gasnę. Ale tak jak ci obiecałam pilnuje aby wszystko szło zgodnie z planem. Wiem że nie wiadomo czy ty to w ogóle przeczytasz. Ale będę czuć się lepiej jak swoje uczucia zleje na papier.
     Wiatr jest niespokojny, silny. Czy to sprawka Gale'a? Pamiętam jak obserwowałam jak lata. To był piękny widok. Brakuje też mi wszędobylskiego Duh Gozda. Majestatyczny jeleń na szczycie wodospadu o poranku... Czego chcieć więcej? Tęsknie za każdym z was z osobna. Ale nikt nie może zastąpić mi pustki po Tobie. Mam różę o  Ciebie. Twój ostatni prezent. Obiecałam że nie bede płakać za Tobą. Nie mogłam. Przepraszam Cię. Czy wrócisz do mnie?Wzywają mnie obowiązki napisze ci wiadomość jak najszybciej będę mogła. W tedy opowiem Ci o wszystkim. Ale nie teraz. Chyba.. potrzebuje czasu. Niedługo odbędą się bale z okazji święta Lua lilas. Muszę tam być. Wiesz dobrze dlaczego. Do świąt zostały 4 dni. Mam nadzieję, że dożyjecie do tej chwili. Chciałeś żebym znalazła dla Ciebie mężczyznę. Zrobię to. Pamiętam jak go opisywałeś. Ciemne dłuższe włosy, piwne oczy, wysoki. Dobrze zrobiłeś wybierając mnie do tego zadania. Jestem świetnym tropicielem. I tak jak obiecałam pomogę mu. Słowa dotrzymam. Wiem, że list jest chaotyczny, ale nie mam czasu na wywody a chce zapisać to wszystko to co chce zapisać.
  Pamiętaj będę obok ciebie duszą. Na zawsze.
                                                                                                            Tęsknię
                                                                                       
Na drugiej stronie listu jest napisane już węglem nie atramentem:
"Spotkajmy się, północ, fontanna, od strony wierzbowej alei. Mam nadzieję, że będziesz na czas."
Jest godzina 23:30.
A) Sprawdzę o co chodzi (Idziesz do parku)
B) Obudzę się rano i to będzie tylko sen. To wszystko dlatego, że oglądam ostatnio za dużo filmów.

Dziś brak ilustracji :)

czwartek, 18 lutego 2016

18.02.2016
             Hejka
    Szaleństwo, dziś znów mam dla was opowiadanie+ilustracje do niego. I to drugi dzień pod rząd! :D No ale nie przedłużają. Dziś krótsze opowiadanko ze względu na to że miałam mało czasu na pisanie. Rysunek zrobiony w szkole (Tak, tak jestem pilną uczennicą :) ) A oto opowiadanie:

Dzień 2
 Ciekawość wzięła nad tobą górę. Wychodzisz na dwór i zmierzasz w strone postaci. Kiedy zbliżasz sie do tajemniczej sylwetki słyszysz cichy ,dziewczęcy chichot. Czerwony płaszcz zaczyna sie cofać w głąb lasu. Podążasz za tajemniczą kobietą. Nagle znika ci z oczu. Widzisz tylko na środku małej polanki różę. Z daleka wygląda jak mały płomyk w sercu mrocznych cieni drzew. Podchodzisz do niego. Podnosząc ją zauważasz że ma przyczepiony kawałek naderwanej kartki. Na nim widnieje napis "Dla najpiękn..." Kiedy odwracasz wzrok od kartki widzisz za drzewem płatki kwiatu z tego samego gatunku co ten który trzymasz w ręce. Podążasz ich śladem. Po pewnym czasie zauważasz coraz wiekszą ilość błękitnych płomyczków lewitujących nad trawą. W koncu odnajdujesz znajomy płaszcz. Fragment sie podnosi. Wskazuje ci w strone leśnej polanki. Spoglądasz w wskazane miejsce. Przed soba masz chyba jeden z najpiękniejszych widoków w swoim monotonnym życiu. Polane porasta jasnozielona trawa, wyróżnająca sie od reszty ponurej i ciemnej. Na środku jest krąg z kamieni mieniące się eterycznym blaskiem. W środku znajduje sie list. Latają ogniki, więcej niż wcześniej podczas podróży. Słysysz za sobą cichy chichot. Spoglądasz w tym kierunku.  Widzisz jak czerwony płaszcz zaczyna znikać pomiędzy drzewami.
Wybór postaci:
A) Wziąć list i wrócić do domu
B) Zostawiasz list i gonisz tajemniczą postać.



PS: Jak znajdziesz jakieś błędy to nie bój się ich zgłaszać. To nie boli :)

środa, 17 lutego 2016

17.02.2016
                              Hejka
  Tak znów zaniedbałam swój blog wiem o tym. Chyba nigdy nie będzie systematyczny :) A oto z czym dziś przychodzę: Serie opowiadań na wyzwanie rzucone przez mojego znajomego. Mam je pisać przez miesiąc. Może on będzie wstanie mnie upilnować. Choć nie wiem w 100% Ilustracja robiona na szybko więc nie ma tu arcydzieła :)
PS: Przed przeczytaniem nastaw się na sporą ilość błędów i brak określonego czasu. Poprawie to przy następnych opowiadaniach. ;) Będą napisane dni, ponieważ mam tak pisać przez dni 30 :)
Dzień 1
   "Cholera i znowu pada deszcz"-stwierdziłeś w duchu. Idziesz skromną uliczką Apollosa Plains w środku ogromnej ulewy. Deszcz to urok tego miasta. Często tu opada, ale w takiej ilości jeszcze nigdy. Właśnie wyszedłeś z pracy, modląc sie o szybkie odnalezienie swojego samochodu, kierujesz sie w strone parkingu. Oczywiscie byłoby przecież zbyt łatwo jakby wysłuchano twoich modlitw. Po 25 minutach błądzenia po prarkingu, cudem poznałeś pojazd."Gorzej znaleść tu cokolwiek niż we mgle"-krótko stwierdziłeś. Wsiadając coś przykuło twoją uwage. W powietrzu migneło kilka błękitnych iskierek. Przez chwilę widzisz sylwetke kobiety. Jedyne co pamiętasz to piekne błękitne oczy patrzące na ciebie spod czerwonego kaptura i lekki uśmiech. Potem deszcz na moment sie nasilił i.... znikła.  Nie wiesz kiedy to sie stało. A może to była iluzja? Teraz jesteś sam na parkingu. Wsiadasz do samochodu i wracasz do domu. Nie wiesz czemu, ale skąś pamietasz te oczy. Nie jesteś w stanie przypomnieć sobie skąd. "Ehh... Może mi sie to przewidziało? Po za tym nie ważne. Mam jeszcze przecież rachunki do opłacenia, ogarnięcie domu i zwierzyńca na weekend. Mam w pojechać w góry z znajomymi..."- omawiasz sobie plan na przyszłe dni w głowie-"... A i jutro muszę skoczyć na zakupy, kocie żarcie sie kończy."- Tą myślą kończysz swoją liste zadań. Przeciez trzeba wykarmić 3 kocich terrorystów i psa. Po wejściu do domu przywitał cie jak zwykle jako pierwszy twój kochany owczarek niemiecki Pluto. - No czesć Pluto! Jak tam, stęskniłeś się?- mówisz z usmiechem, głaszcząc czworonoga. Po przejściu do kuchni poczułeś na łydkach znajome pocieranie kociej sierści.-" No co tam pchlarze? Głodne?"- oznajmiłeś na widok krążących kotów koło ciebie. Dałes kotom jeść. Kiedy kierowałes sie w strone łazienki znów coś zauważyłeś w oknie. Znów to były błękitne iskierki. A zaraz po nich sylwetka majacząca na linii drzew. I widzisz.. ,że pokazuje ci ręką abyś przyszedł do niej! Opady deszczu ustały. Jest już półmrok.
Wybór postaci:
A) Coś mi się pewnie znów przewidziało. Za dużo pracuje. Powinienem wziąć sobie wolne. (Idziesz do łazienki)
B) Musze zobaczyć o co chodzi. (Wychodzisz na zewnątrz)



wtorek, 2 lutego 2016

02.02.2016
               Witam po bardzo długiej przerwie, ale szkoła nie uznaje litości ;)
Tutaj macie moją ulubioną postać z gry League of Legends, a mianowicie Jinx. Wiem, wiem miałam być częściej ale niestety nie mogłam i za to bardzo przepraszam. Spróbuje to poprawić. Ta praca jest jeszcze nie dokończona i prawdopodobnie wstawie zdjęcie z efektem końcowym jutro :)
                          Mam nadzieje że mi wybaczycie nieobecność. Dobranocwidzenia

wtorek, 29 grudnia 2015

Kiedyś ją na pewno dokończę... Kiedyś ;)

29.12.2015
                Myślałam że dziś skończę. Ale wyszło jak zwykle. A żeby pusto nie było to wstawiam to co już zrobiłam. Dobranocwidzenia ;)